90-lecie Polskiego PEN Clubu (1925-2015)

2015.01.21

90-lecie Polskiego PEN Clubu (1925-2015)




Stefan Żeromski założyciel Polskiego PEN Clubu (1864-1925)

2015.01.20




50-lecie Polskiego PEN Clubu

2015.01.20

DZIAŁALNOŚĆ POLSKIEGO PEN CLUBU W CIĄGU PÓŁ WIEKU

Federacja Międzynarodowa PEN Clubów zrzesza na świecie tych pisarzy, którzy stoją na gruncie Karty P.E.N., będącej deklaracją członkowską. Postuluje zaś ona zasadnicze traktowanie całej ludzkości., a szczególnie tych, którzy piszą, jako wspólnoty. Wnioskiem z tego jest wzajemna tolerancja, oparta na szacunku dla tych poglądów, których głosiciele z kolei nie wyrzekają się szacunku i wzajemnej tolerancji rasowej, religijnej i politycznej. Polskie Centrum jest wierne tej zasadzie.

Po doświadczeniach I Wojny Światowej wzrosła tęsknota pisarzy do braterskiego koleżeństwa intelektualistów. W roku 1921 pani Marjorie C. A. Dawson Scott zwróciła się do Galsworthy’eo z propozycją, by zainicjował międzynarodowy klub porozumiewawczy pisarzy. Spotkało się to z odzewem między innymi Conrada i Chestertona. Pierwsze zebranie inicjatorów odbyło się w Londynie w październiku 1921 r. W marcu 1922 roku uformowało się centrum francuskie pod przewodnictwem Anatola France’a, a w kwietniu – amerykańskie. Środowiska się mnożyły. Na Pierwszym Kongresie w Londynie w Londynie w roku 1923 obecni byli przedstawiciele jedenastu krajów (Pierwszym prezesem P.E.N. był John Galsworthy.  Następnym – H..G. Wells) , w Drugim, w Nowym Jorku, w 1924, uczestniczyli delegaci z piętnastu państw. Na III Kongresie, w maju 1925 roku w Paryżu, zjawiła się delegacja polska. Tym samym nasze centrum weszło do pierwszej dwudziestki narodowych PEN Clubów.

21 grudnia 1924 roku ukazał się w „Wiadomościach Literackich” wywiad z Żeromskim, zapowiadający utworzenie Polskiego Klubu Literackiego celem przystąpienia do Międzynarodowego P.E.N. Clubu na podstawie nawiązanej korespondencji  Żeromskiego z Galsworthym.

Między Bożym Narodzeniem 1924 a świętem  Trzech Króli 1925 odbyło się pierwsze zebranie dwunastu założycieli polskiego ośrodka. Warto podać ich w porządku alfabetycznym: Emil Breiter, Bolesław Gorczyński, Wacław Grubiński, Juliusz Kaden-Bandrowski, Stefan Krzywoszewski, Jan Lechoń, Jan Lorentowicz, Bronisława Neufeldówna, Edward Popoff, Józef Relidzyński, Leopold Staff i Stefan Żeromski, ten ostatni jako przewodniczący.

14 maja 1925 roku to data wspomnianego uczestnictwa delegatów polskich, Tadeusza Boya-Żeleńskiego i Jarosława Iwaszkiewicza, w Kongresie Paryskim.

12 czerwca 1925 r. miała miejsce uroczysta inauguracja PEN Clubu na Zamku Królewskim w Warszawie, z licznym uczestnictwem zainteresowanych.

Po śmierci Żeromskiego – 20.XI.1925 – pod koniec owego roku lub na początku kolejnego, nastąpiło ukonstytuowanie się  organizacyjne 139-cio osobowego zespołu z Janem Kasprowiczem jako członkiem honorowym  i Janem Lorentowiczem jako prezesem.

Z początkiem roku 1927 objął prezesurę Ferdynand Goetel, który dzierżył ją do jesieni 1933. Za siedmioletniej jego kadencji zostały położone podwaliny organizacyjne Polskiego PEN Clubu, który odgrywał ważną rolę w krajowym życiu literackim. Jedną z pierwszych misji, jaką sobie postawiono, była sprawa tłumaczeń literatury pięknej, która bywała przedmiotem nieodpowiedzialnego piractwa. Inicjując dyskusje, tworząc komisje rozpatrujące krzywdy wyrządzane tą drogą czytelnikom i autorom, wreszcie od roku 1929 przyznając nagrody dla osób zasłużonych na polu przekładu artystycznego, polscy pisarze zrzeszeni w P.E.N. mogli służyć innym przykładami własnej inicjatywy i osiągnięć. Pierwszymi laureatami byli w 1929 r. Aniela Zagórska i w roku 1930 Paul Cazin. Przyjmując gości zagranicznych i podróżując, członkowie Polskiego PEN Clubu stali wówczas niejako misjonarzami wymiany literackiej. Na kongresach, które odbywały się co roku, Polacy (opuścili tylko dwa z nich) potrafili  mieć z reguły ważkie słowo. Stali się rzecznikami literatur w językach o mniejszym światowym zasięgu, czyli tych, które jako piśmiennictwo narodów średnich i małych. Były najbardziej zainteresowane możliwie nieskażoną twórczością przekładową.

Jeden z pamiętnych kongresów P.E.N., w sierpniu 1930, odbył się w Warszawie. Przewyższał poprzednie rozmachem organizacyjnym i liczbą uczestników. Zgromadził, nie licząc gospodarzy, ponad setkę gości z 27 krajów, od Islandii do Chin.

3 października 1933, po rezygnacji Goetla, objął prezesurę Jan Parandowski, który już przedtem stał się wyraźnym rzecznikiem idei P.E.N. Przewodniczył naszemu centrum do II Wojny Światowej  i przez długie lata po niej, zaś w okresie wojennym działał  w konspiracji, koncentrując się głównie na opiekuńczej pomocy kolegom oraz osobom związanym ze sztuką.

Polski PEN Club w ostatnich latach przed wojną określił się już jako organizacja o dużym autorytecie. Akcje odczytowe, wieczory literackie, interwencje u wydawców i władz szły w parze ze wzmacnianiem powiazań międzynarodowych, co wyrażało się również w wystąpieniach na kongresach i konferencjach oraz w wymianie wizyt z zagranicznymi centrami. Zainicjowane w roku 1929 przyznawanie nagród Polskiego PEN Clubu tłumaczom polskim i zagranicznym, od roku 1938 przybrało formę dwóch nagród corocznie wręczanych polskiemu tłumaczowi  z obcego języka i tłumaczowi obcemu z języka polskiego. Zasadę stanowiło przekładanie z oryginału, a nie ze źródeł pośrednich.

155-cio osobowy PEN Club był w przededniu wojny organizacją skonsolidowaną i świadomą swych obowiązków.

W latach wojennych los rzucił członków Polskiego PEN Clubu w rozmaite warunki. Część  z nich pozostała w kraju biorąc udział w bujnym życiu podziemnym. Trzeba pamiętać , iż działalność ta, również literacka, stała się w kraju istotnym zrębem oporu i przetrwania, w obliczu bezpośredniego zagrożenia i śmiertelnych ofiar. Część członków PEN Clubu znalazła się podczas wojny poza krajem, jedni w obozach jeńców i zesłańców, inni na wolności, w szerokim rozproszeniu – od Azji do Ameryki. Ci, którzy byli na Zachodzie, starali się kontynuować swą działalność, nawet w formie organizacyjnej. Stworzyli oni prowizoryczne centrum emigracyjne pod przewodnictwem Marii Kuncewiczowej i utrzymywali łączność z międzynarodową centralą w Londynie. Nawiązywali także kontakty z krajem. We Włoszech, w 1945 roku, spotkania PEN Clubowe dla pisarzy-żołnierzy 2 Korpusu zwoływał Melchior Wańkowicz. Po wojnie niektórzy powrócili, inni weszli do ogólnego centrum pisarzy na obczyźnie, niektórzy do poszczególnych centrów narodowych. Ta wielce interesująca działalność wojenna oraz późniejsze perypetie stanowią osobne zagadnienie, które czeka dotądna monografię, mimo iż łatwiej tu zdawałoby się o dokumenty. O wiele trudniej o świadectwa dotyczące czasów przedwojennych z uwagi na wojenne zniszczenia.

Zaraz po ustaniu działań wojennych pisarze przebywający w kraju oraz powracający z zagranicy, mimo znacznego przerzedzenia szeregów, przystąpili do zorganizowania się na nowo. W rezultacie, w roku 1946, na Kongresie Sztokholmskim, Jan Parandowski mógł już wystąpić w imieniu działającego środowiska, jako jego przewodniczący.

W roku 1947 można się już było ukonstytuować formalnie i wyłonić Zarząd Polskiego PEN Clubu z Janem Parandowskim jako prezesem, Marią Dąbrowską i Jarosławem Iwaszkiewiczem jako wiceprezesami, Michałem Rusinkiem jako sekretarzem generalnym i Tadeuszem Brezą jako skarbnikiem, zastąpionym później przez Jerzego Zawieyskiego a następnie  Mieczysława Lepeckiego, który piastował  godność tę do swojej śmierci (po nim jakiś czas był skarbnikiem Seweryn Pollak). W ciągu następnych trzydziestu lat skład zarządu ulegał naturalnym zmianom, przy czym prezesem pozostawał nieodmiennie  Jan Parandowski, zaś długoletnim sekretarzem Michał Rusinek, zastąpiony póżniej przez Władysława Bartoszewskiego. W różnych okresach wiceprezesami  PEN Clubu byli Maria Dąbrowska, Zofia Nałkowska, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Kumaniecki, Tadeusz Łopalewski, Julian Przyboś, Paweł Jasienica, Jerzy Zagórski, Jerzy Zawieyski i Juliusz Żuławski. Po śmierci Jana Parandowskiego prezesurę objął Juliusz Żuławski, a funkcje wiceprezesów pełnili odtąd Jerzy Zagórski i Artur Międzyrzecki.

W okresie powojennym główne zainteresowania Polskiego PEN Clubu przesunęły się z areny międzynarodowej na działalność w kraju, nie bacząc na niełatwe początkowo warunki lokalowe. Dopiero w roku 1957 uzyskano własną siedzibę w Pałacu Kultury i Nauki.

Kongresy Międzynarodowe i Zgromadzenia Delegatów PEN obsyłane były jednak rzadziej niż przed wojną, co nie przeszkadzało w wybraniu Jana Parandowskiego, na Kongresie w Brukseli w maju 1962 roku, wiceprezesem Światowej Federacji P.E.N. (W maju 1991, w dwanaście lat po śmierci Jana Parandowskiego, na paryskim Zgromadzeniu Delegatów wiceprezesem Federacji PEN został Artur Miedzyrzecki). Ilekroć delegaci polscy zjawiali się na kongresach i konferencjach, głos ich z reguły traktowany był jako ważki, a niekiedy budził szerokie publicystyczne echo, jak np. wystąpienia Antoniego Słonimskiego w Tokio i Sztokholmie.

Mimo utrudnień w obecności na forum międzynarodowym Polski PEN Club stał się jednym z najaktywniejszych centrów, jeśli idzie o działalność na terenie kraju. Penclubowe imprezy nabrały niepomiernie większego rozmachu niż przed wojną. Liczne spotkania literackie, regularne odczyty , podejmowanie gości zagranicznych, czym rekompensowano ograniczenia własnych wyjazdów, wieczory wspomnieniowe, takie np. jak wieczory poświęcone Conradowi i Mickiewiczowi, owocujące specjalnymi pozycjami wydawniczymi oraz światowym często odezwem, dyskusje tematyczne, obrona praw autorskich, systematyczne przyznawanie co roku nagród za tłumaczenia, służenie patronatem prywatnym fundatorom nagród (Hemingwayowi,  wdowie po Mieczysławie Lepeckim, Robertowi Gravesowi), to niektóre tylko z dziedzin rozległej działalności. Jako większe poczynania wymienić tu należy:

1. Zorganizowanie w latach 1950-1953 kursu dla tłumaczy. Wygłoszono około czterdziestu prelekcji w Muzeum Narodowym w Warszawie i Akademii Nauk w Krakowie, które zaowocowały wydaną w roku 1955 przez Ossolineum, przy dostarczeniu materiałów przez PEN, obszerną księgę liczącą 550 stron, O sztuce tłumaczenia, ze streszczeniami tekstów po francusku, rosyjsku i angielsku. Rzecz znalazła kontynuację w roku 1975, w postaci podobnej księgi (Przekład artystyczny: o sztuce tłumaczenia, księga druga) wydanej także przez Ossolineum z inicjatywy Polskiego PEN Clubu, a zebranych w ciągu kolejnych 20 lat.

Ta następna 400-stronicowa księga, pod redakcją Seweryna Pollaka – opatrzona Post scriptum w języku angielskim i francuskim oraz informacją, że ukazuje się na 50-lecie Polskiego PEN Clubu –stanowi wraz z poprzednią niezastąpione kompendium sztuki przekładowej, dźwigniętej w Polsce na szczególnie wysoki poziom.

2. Pierwsze Międzynarodowe Spotkanie Tłumaczy Literackich latem 1958 roku, w Warszawie, z udziałem kilkudziesięciu gości  z dwudziestu kilku krajów. Ta inicjatywa PEN Clubu znalazła póżniej kontynuację pod skrzydłami ZAiKS-u i Agencji Autorskiej. Z pierwszym spotkaniem wiązało się powołanie przy PEN Clubie Sekcji Tłumaczy, pod przewodnictwem Bronisława Zielińskiego, szczególnie istotne dla środowiska po skasowaniu sekcji przekładu w Oddziale Warszawskim Związku Literatów Polskich.

Sekcja tłumaczy przy PEN Clubie działała do czasu utworzenia w 1971 roku przy Oddziale Warszawskim Z.L.P. specjalistycznych klubów. Wówczas to przekazano zadanie zrzeszania się tłumaczy  ich klubowi przy Z.L.P. Niektórzy członkowie zlikwidowanej Sekcji Tłumaczy przyjęci zostali jednak do PEN Clubu jako pełnoprawni jego członkowie.

Liczebność polskiego centrum nie przestawała tymczasem wzrastać. W roku 1958 Polski PEN Club liczył stu siedemdziesięciu członków; w 1964 – stu pięćdziesięciu trzech, czyli tylu mniej więcej co w chwili wybuchu wojny; w 1979 – dwustu trzydziestu wraz z bardzo sprawnie działającym środowiskiem w Krakowie pod opieka Tadeusza Kudlińskiego.

3. Wystawy z inicjatywy Ireny Parandowskiej. Wystawy te wiązały tematycznie literaturę z malarstwem. Trzy pierwsze, w latach 1967, 1970, 1972, organizowane były przez PEN Club na jego trenie; czwarta – wspólnie z Muzeum Literatury i w jego lokalu – otwarta została w roku 1973, w porozumieniu z Klubem Poetów przy Oddziale Warszawskim Z.L.P.; piąta – w roku 1974, firmowana przez Oddział Warszawski Związku Literatów Polskich i Okręg Warszawski Związku Polskich Artystów Plastyków – w Domu Artysty Plastyka, formalnie już nie PEN Clubowa, stanowiąca  jednakże kontynuację poprzednich wytaw.

Polski PEN Club jest dziś organizacją zawsze gotową do podejmowania nowych inicjatyw służących kulturze polskiej i ideałom Międzynarodowej Karty P.E.N.

1979                                                                                                                                                   Jerzy Zagórski

 




HAPPY NEW YEAR 2015

2015.01.01




Oficjalne stanowisko Muzeum Polskiego w Rapperswilu wobec zamiaru likwidacji przez miasto i Gminę Grodzką Rapperswil

2014.02.11

Muzeum w tradycyjnym znaczeniu, przedstawiające polsko-szwajcarskie związki nie będzie więcej na zamku w Rapperswilu – to wypowiedź prezydenta miasta Ericha Zollera dla gazety Neue Zürcher Zeitung podczas konferencji prasowej informującej o wynikach sondażu społecznego, który w marcu 2013 roku został rozpisany przez Gminę Grodzką celem uzyskania akceptacji dla przedłożonego projektu modernizacji zamku.

Wydaje się, że sprawa obecności Muzeum Polskiego na zamku w Rapperswilu jest przesądzona. Żałujemy bardzo, że wbrew ciągle powtarzanym przez władze miasta i gminy Rapperswil zapewnieniom o pozostawieniu Muzeum na zamku, włodarze miasta w ciągu kilku miesięcy nagle zmienili swoje zdanie.

Jednocześnie wyrażamy zdziwienie i zażenowanie za tak stronnicze przedstawienie w prasie instytucji, która przez ponad 140 lat broniła i propagowała wolność i demokrację – te wartości, które są też dla każdego Szwajcara święte. Sprzeciw budzilekceważące potraktowanie Muzeum Polskiego, instytucji która przez lata z naukową dokładnością dokumentowała historię związków Szwajcarii z Polską i krajami Europy Wschodniej i zgromadziła ważne dla naukowców archiwa.

Muzeum Polskie – o czym zapominają przeciwnicy Muzeum – stanowi jeden z ważnych elementów kulturalnego życia w mieście. Współuczestniczy w "Nocach Muzeów", organizuje koncerty i wystawy malarstwa, a wieczory autorskie w Muzeum stały się punktem spotkań miłośników literatury. Organizowane konferencje naukowe, które gromadziły naukowców z całego świata, przysparzały miastu reklamy.

Zamiar likwidacji Muzeum na zamku jest aktem pokory władz miasta i gminy wobec ambicji lokalnego oligarchy, który posługując się niegodnymi uczciwego obywatela metodami, od lat szykanuje Muzeum Polskie.

Za granicą jest Muzeum Polskie – a tym samym Szwajcaria – postrzegane również jako miejsce wolności i solidarności z ludźmi walczącymi z systemami totalitarnymi. Muzeum jest instytucją kulturalną o znaczeniu międzynarodowym, którą Szwajcarzy i Polacy (w dużej części również rapperswilczycy) wspólnie zbudowali. Dzięki Muzeum Polskiemu i dzięki polskim emigrantom, miasto Rapperswil jest znane na wszystkich kontynentach świata.

Czy rzeczywiście, by spełnić wolę jednego wpływowego lokalnego "władcy medialnego", warto zniszczyć tak długą, piękną tradycję?

 

Wesprzyj nas swoim głosem na:
www.muzeum-polskie.org